Facebook

Miłosz Czesław / Czeslaw Milosz, Ars poetica?

Ars poetica?

 

Zawsze tęskinłem do formy bardziej pojemnej,

która nie byłaby zanadto poezją ani zanadto prozą

i pozowliłaby się porozumieć nie narażając nikogo,

autora ni czytelnika, na męki wyższego rzędu.

 

W samej istocie poezji jest coś nieprzystojnego:

powstaje z nas rzecz o której nie wiedzielśmy że w nas jest,

więc mrugamy oczami, jakby wyskoczył tygrys

i stał w świetle, ogonem bijąc się po bokach.

 

Dlatego słusznie się mówi, że dyktuje poezją dajmonion,

choć przesadza się utrzymując, że jest na pewno aniołem.

Trudno pojąć skąd się bierze ta duma poetów

jeżeli wstyd im nieraz, że widać ich słabość.

 

Jaki rozumny człowiek zeczce być państwem demonów,

które rządzą się w nim jak u siebie, przemawiają mnóstwem języków,

a jakby nie dosyć im było skraść jego usta i rękę

próbują dla swojej wygody zmieniać jego los?

 

Ponieważ co chorobliwe jest dzisiaj cenione,

ktoś może myśleć, że tylko żartuję

albo że wynalazłem jeszcze jeden sposób

żeby wychwalać Sztukę za pomocą ironii.

 

Był czas, kiedy czytano tylko mądre książki

pomagające znosic ból oraz nieszczęście.

To jednak nie to samo co zaglądać w tysiąc

dzieł pochodzących prosto z psychiartycznej kliniki.

 

A przecie świat jest inny niż nam się wydaje

i my jesteśmy inni niż w naszym braedzeniu.

Ludzie więc zachowują milczącą uczciwość,

tak zyskując szacunek krewnych i sąsiadów.

 

Ten pożytek z poezji, że nam przypomina

jak trudno jest pozostać tą samą osobą,

bo dom nasz jest otwarty, we drzwiach nie ma klucza

a niewidzialni goście wchodzą i wychodzą.

 

Co tutaj opowiadam, poezją, zgoła, nie jest.

Bo wiersze wolno pisać rzadko i niechętnie,

pod nieznośnym przymusem i tylko z nadzieją,

że dobre, nie złe duchy, mają w nas instrument.

 

Miłosz Czesław

Ars Poetica?

 

I have always aspired to a more spacious form

that would be free from the claims of poetry or prose

and would let us understand each other without exposing

the author or reader to sublime agonies.

 

In the very essence of poetry there is something indecent:

a thing is brought forth which we didn’t know we had in us,

so we blink our eyes, as if a tiger had sprung out

and stood in the light, lashing his tail.

 

That’s why poetry is rightly said to be dictated by a daimonion,

though it’s an exaggeration to maintain that he must be an angel.

It’s hard to guess where that pride of poets comes from,

when so often they’re put to shame by the disclosure of their frailty.

 

What reasonable man would like to be a city of demons,

who behave as if they were at home, speak in many tongues,

and who, not satisfied with stealing his lips or hand,

work at changing his destiny for their convenience?

 

It’s true that what is morbid is highly valued today,

and so you may think that I am only joking

or that I’ve devised just one more means

of praising Art with the help of irony.

 

There was a time when only wise books were read,

helping us to bear our pain and misery.

This, after all, is not quite the same

as leafing through a thousand works fresh from psychiatric clinics.

 

And yet the world is different from what it seems to be

and we are other than how we see ourselves in our ravings.

People therefore preserve silent integrity,

thus earning the respect of their relatives and neighbors.

 

The purpose of poetry is to remind us

how difficult it is to remain just one person,

for our house is open, there are no keys in the doors,

and invisible guests come in and out at will.

 

What I’m saying here is not, I agree, poetry,

as poems should be written rarely and reluctantly,

under unbearable duress and only with the hope

that good spirits, not evil ones, choose us for their instrument.

 

Berkeley, 1968

 

Translated By Czeslaw Milosz and Lillian Vallee, in Poetry Foundation

Ars poetica?

 

Ho sempre aspirato a una forma più capace,

che non fosse né troppo poesia né troppo prosa

e permettesse di comprendersi senza esporre nessuno,

né l’autore né il lettore, a sofferenze insigni.

 

Nell’essenza stessa della poesia c’è qualcosa di indecente:

sorge da noi qualcosa che non sapevamo ci fosse,

sbattiamo quindi gli occhi come se fosse balzata fuori una tigre,

ferma nella luce, sferzando la coda sui fianchi.

 

Perciò giustamente si dice che la poesia è dettata da un daimon,

benché sia esagerato sostenere che debba trattarsi d’un angelo.

è difficile comprendere da dove venga quest’orgoglio dei poeti,

se sovente si vergognano che appaia la loro debolezza.

 

Quale uomo ragionevole vuol essere dominio dei demoni

che si comportano in lui come in casa propria, parlano in molteplici lingue,

e quasi non contenti di rubargli le labbra e la mano

cercano per proprio comodo di cambiarne il destino?

 

Poiché ciò che è morboso viene oggi apprezzato,

qualcuno può pensare che io stia solo scherzando

o abbia trovato un altro modo ancora

per lodare l’Arte servendomi dell’ironia.

 

C’è stato un tempo in cui si leggevano solo libri saggi

che ci aiutavano a sopportare il dolore e l’infelicità.

Ciò tuttavia non è lo stesso che sfogliare mille

opere provenienti direttamente da una clinica psichiatrica.

 

Eppure il mondo è diverso da come ci sembra

e noi siamo diversi dal nostro farneticare.

La gente conserva quindi una silenziosa onestà,

conquistando così la stima di parenti e vicini.

 

L’utilità della poesia sta nel ricordarci

quanto sia difficile restare la stessa persona,

perché la nostra casa è aperta, la porta senza chiave,

e ospiti invisibili entrano ed escono.

 

Ciò di cui parlo non è, d’accordo, poesia.

Perché è lecito scrivere versi di rado e controvoglia,

spinti da una costrizione insopportabile e solo con la speranza

che spiriti buoni, non maligni, facciano di noi il loro strumento.

 

Berkeley, 1968

 

Da Czesław Miłosz, Poesie, a cura di P. Marchesani, Adelphi, 1983.

No widget added yet.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Follow Us

Get the latest posts delivered to your mailbox:

%d bloggers like this: